Ponad 5 lat blogowania z niewielkimi przerwami, po czym bez mała 4 lata ciszy i oto jestem tu - w nowym miejscu nowo - stara ja.
Nie polecę po (ogólno)przyjętym standardzie - nie będę się witać, żegnać, prosić, przepraszać, a uprzedzę lojalnie, że bywam kontrowersyjna, a nawet wulgarna. Nie będzie zdjęć jedzenia i sweetfoci popełnionych w łazienkowym lustrze.
Czarno lub biało bez zbędnych 50 odcieni szarości... jak to w życiu - raz "Life is brutal and full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas", a raz zwyczajnie ok
Życie co cieszy i wkurwia, zaskakuje i rozczarowuje, przybija piątkę i zasadza kopa, uczy i doświadcza - bo wszystko jest po coś.
Życie z perspektywy tej co wozi swą szanowną na kółkach nie z wyboru (a ma się z tym chyba całkiem nieźle), tej którą szanowne życie kopnęło parę razy tak, że sądziła, że się nie podniesie...
Podnosi się (chyba) i jest (chyba też)...
Tu również...
Taka ja Kala...